niedziela, 21 sierpnia 2011

Nadchodzi JESIEŃ...

Wiem, wiem, jest dopiero druga połowa sierpnia, więc pisanie o jesieni wydaje się być trochę na wyrost. Ale jesień nadchodzi, czuć ją już w powietrzu, w słońcu, wietrze, w zapachu ziemi po deszczu. Na drzewach nie ma jeszcze żółtych liści, dni są jeszcze dość długie, a w kalendarzu jeszcze nie ma września, a jednak to coś wiszącego w powietrzu, ten nastrój, zapach są bardziej jesienne niż letnie. Powietrze już jest chłodne i mimo że pojawiają się w nim ciepłe drobinki słońca, nadal pozostaje rześkie. Daleko mu do rozgrzanego, rozleniwionego letniego powietrza. W ciągu dnia wieje zimny wiatr, który głosi, że jesień się zbliża. Do takich wniosków doszłam wczoraj rano, gdy na piechotę szłam do pracy. To są jedne z licznych plusów poruszania się na własnych nogach, zamiast na czterech kołach. Poprzednie dwa lata spędziłam za kierownicą i nie czułam zmian pór roku. Tęsknie wyglądałam zza szyby samochodu na świat obsypany pięknymi jesiennymi liśćmi, na oszronione drzewa czy kwitnące przy drodze kwiaty i zieleniejące trawniki. Zawsze było dla mnie zaskoczeniem odkrycie, że w przyrodzie dokonują się takie zmiany. Jakiś czas temu stwierdziłam, że czas przerzucić się na własne nogi i wśród wielu zalet takiego poruszania się  jedną z największych jest właśnie możliwość obserwowania zmian, które dokonują się w przyrodzie. Wolę spędzić codziennie 40 minut więcej na drodze do pracy i z powrotem niż przeżyć życie jak szare zombi, wyglądające zza szyby samochodu na prawdziwy świat i nie mogące chociaż przez chwilę w nim uczestniczyć.
A skoro już piszę o jesieni, to pokażę Wam kolczyki, które stworzyłam. Są one w jesiennej, żółto-czerwonej kolorystyce.




Możecie sobie wyobrazić, że jeszcze nigdy nie miałam kolczyków kół? To są moje pierwsze.
Zdjęcia: Arthisss.

Pozdrawiam,
Ania

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz