czwartek, 22 marca 2012

Z ROZMÓW matki z córką...

Bawimy się z Nastką w rozmowy przez telefon. Moje dziecko udaje, że dzwoni do kogoś i mówi: "Halo", po czym następuje kilka minut monologu. Wtedy do zabawy włączyłam się ja. Udaję, że dzwonię:
- Halo!
Moje dziecko spojrzało się na mnie oburzone i mówi:
- Nie! Moje halo.

;)
W międzyczasie jadłyśmy marchewkę. Nastka zabrała mi moją i położyła obok siebie na talerzu. Kiedy odchodziła od talerza, spojrzała na mnie, wskazała na marchewkę i powiedziała:
- Nie ruszaj! Moja marchewka.

Tak więc wyszłam w ciągu kilku minut na ściągacza i podjadacza ;)

2 komentarze:

  1. ;) raczej widoczny jest fakt, że Twoja Pociecha jest na etapie uczenia się i lubienia odmiany słowa "moja" :)


    P.S. ;) ja widzę różnicę między "O rany, już jutro do pracy" i "O rany, jutro poniedziałek"! ;)

    Cieszę się, że Ci się u mnie podoba! Staram się! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo sympatyczna sytuacja :) hmmm.. chyba musisz jej wytłumaczyć, że przez telefon mówi się "halo" na powitanie :)

    OdpowiedzUsuń