czwartek, 29 listopada 2012

Wizytówki do prezentów i... zamówienia!

Troszkę mnie tu nie było, co nie znaczy, że nic nie robiłam :) Robiłam i to całkiem sporo, ale w ciągu dnia, gdy światło było niezłe do robienia zdjęć, nie było mnie w domu. Dziś mąż pokazał mi pewien patent na oświetlenie zdjęć, kiedy jest ciemno i udało mi się wreszcie cyknąć jakieś foty. To, co zdziałałam, pokażę w odcinkach - w innym wypadku znów może się zdarzyć długi zastój na blogu z braku zdjęć. A poza tym nie będę zamęczać Was (i siebie) o tej porze długimi postami ;) Co zdziałałam? Zrobiłam wizytówki do prezentów z Ciastkiem w roli głównej:



i poprawiłam kartkę z tego postu, której według mnie czegoś brakowało:



A czemu nie śpię o tej porze? Dostałam kilka zamówień na kartki świąteczne (jupijupijej! :). Kilka kartek poszło już w świat bez zdjęć w ten weekend, ale były to znane wzory, więc niewielka strata :) A tu pamiątkowe zdjęcie z dzisiejszej nocy :)


Pozdrawiam,
szczęśliwa Niesforna

środa, 21 listopada 2012

Nie moje urodziny i najlepszy gwiazdkowy prezent dla mnie :)

Dziwny tytuł, prawda?
Otóż wczoraj mój małż, znany szerszemu gronu jako Lord Thomas, obchodził swoje ostatnie dwudzieste urodziny :) Za rok będzie miał już 3 z przodu. Z tej okazji z Nastką postanowiłyśmy upiec mu tort i zrobić jakiś dobry obiad, żeby chłopak nie narzekał, że o niego nie dbamy ;) (Fakt faktem, dobre obiady robię codziennie, ale ten musiał być jeszcze lepszy ;) Ponieważ małż dostał swój prezent już jakiś czas temu, urodzinowy obiad i tort to było jedyne, na co mógł liczyć :)
Razem z Nastką upiekłyśmy tort chałwowy według tego przepisu. Tort wyszedł przepyszny :) Delikatnie chałwowy, nie przesłodzony - słodycz chałwy doskonale równoważy kwaskowatość wiśni. Cieszy mnie fakt, że kawy w torcie praktycznie nie było czuć, bo kawy nie cierpię. Tort zdecydowanie mogę polecić, chociaż ostrzegam, że przynajmniej dla mnie był trochę ciężkostrawny. Ale chyba tylko dla mnie, ponieważ Tomek zjadł go z trzy razy więcej niż ja i jeszcze mu było mało :) Mimo że w komentarzach przy przepisie były uwagi, że ten tort dzieciom średnio smakuje, Nastka się nim zajadała :) Tak więc ten przepis wskakuje na moją listę tortów godnych uwagi :)


A co z tym prezentem? Otóż żeby zrobić obiad, poszłyśmy z Nastką na spacer do pobliskiego lidla na zakupy. Dawno mnie tam nie było, więc jakież było moje zdziwienie, gdy na jednym z wyprzedażowych stoisk zauważyłam maszynę do szycia SilverCrest, której od kilku tygodni bezskutecznie szukałam w lidlowych gazetkach. Gdy maszyna ta była w gazetkach we wrześniu, nie zwróciłam na nią uwagi z dwóch powodów: a) nie miałam pieniędzy, b) wychodziłam z założenia, że maszyna do szycia z supermarketu raczej nie jest dobrym wyborem. Jednak w październiku, gdy stwierdziłam, że muszę mieć wreszcie własną maszynę i zaczęłam szukać informacji o dobrych i tanich maszynach na różnych forach, okazało się, jak bardzo się myliłam - maszyna z lidla była w zasadzie wszędzie zachwalana. Wtedy postanowiłam, że muszę ją sobie kupić i że będę na nią cierpliwie czekać. Jednak to czekanie - zwłaszcza ostatnio - ciążyło mi coraz bardziej. Wyobraźcie więc sobie moją radość, gdy zobaczyłam maszynę w lidlu. Od razu wykonałam do męża szybki telefon i w drodze powrotnej z pracy Tomek kupił mi mój wymarzony prezent. Jak widzicie, Mikołaj w tym roku odwiedził mnie przedwcześnie, ale radość z prezentu od niego jest olbrzymia :)
Tak więc w urodziny Tomka to ja dostałam świetny prezent :) Hehe, u nas już chyba taka tradycja, że prezenty najczęściej dostajemy przed czasem lub po nim :) Najważniejsze, że są to te wymarzone prezenty :)
A teraz lecę uczyć się szyć :)

Pozdrawiam,
Niesforna

piątek, 16 listopada 2012

Wszyscy mają sowy, mam i ja :)

Gdzie nie spojrzę, wszędzie panują sowy: na ubraniach, biżuterii, poduszkach i innych dodatkach wnętrzarskich. Wygląda to słodko, u roczo i często bardzo zabawnie :) A jednak do tej pory nie miałam nic sowiego, mimo że sowomania trwa już z 2 lata (?). U mnie to niestety (bądź stety) normalne, że za wszelką modą jestem 100 lat w tyle :) Moje sowie braki postanowiłam więc jak najszybciej nadrobić. Wybór padł na zakładkę do książki, ponieważ nadal mi ich brakuje - tak to jest, kiedy jednocześnie czyta się po kilka książek. W planach mam jeszcze kilka zakładek, których możecie spodziewać się w najbliższym czasie. Część zostanie u mnie, a część będzie dodatkiem do prezentów pod choinkę dla osób czytających - przynajmniej takie mam plany :)



I z tyłu:


A co ostatnio króluje u mnie na półce czytelniczej? "Język modernizmu" Nycza, "Młoda Polska" t. 1 Wyki, "Ogniem i mieczem" Sienkiewicza, "Na skałach Calvados" Sygietyńskiego i sztuki Zapolskiej :)

Pozdrawiam,
Niesforna

PS I coś do posłuchania :)

środa, 14 listopada 2012

Z Ciastkiem w roli głównej :)

Pamiętacie tortury Ciastka w pierwszej części "Shreka"? Ja je wprost uwielbiam ;) 
Dziś w roli głównej na kartce świątecznej występuje Ciastek, towarzyszą mu: stempel od Joli i papiery "Ho, ho, ho" :)



Tak sobie myślę, że na Święta upiekę trochę takich Ciastków i się nad nimi poznęcam :) A Wy?

Pozdrawiam,
Niesforna


poniedziałek, 12 listopada 2012

Boże Narodzenie w błękitach

Jak widzicie wytwórnia kartkowa pracuje pełną parą :) Wracam z pracy, bawię się z córką, uczę się i kleję, idę spać, rano wstaję, robię zdjęcia przy okropnym świetle szarego poranka i lecę do pracy. Tak będzie jeszcze wyglądał najbliższy tydzień, a później koniec pracy (jest tylko dorywcza), więc całe dnie będę spędzać z Nastką. Przez ostatni tydzień takiej gonitwy stęskniłam się za Nastką okropnie, więc cieszę się bardzo na powrót do opieki nad nią. Chociaż nie powiem, ze względów finansowych dobrze byłoby mieć etat. Ale dzisiejszy post nie jest o tym.
 Dziś tak jak w temacie: kartki bożonarodzeniowe na papierze z kolekcji "Wielki błękit" i ze stempli Joli. Zakochałam się w tych papierach :) Uwielbiam takie połączenie kolorystyczne: błękit, biel i srebro :)






A Wam jak się podobają?

Pozdrawiam,
Niesforna

niedziela, 11 listopada 2012

Kartki świąteczne cz. 2 i nietypowe Candy

Jak w tytule: kartek świątecznych ciąg dalszy :)






Korzystałam z cudownych stempli Joli i papierów z kolekcji UHK Gallery "Ho, ho, ho".

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Zgłaszam się do Blog Candy.


Aukcji możecie szukać tutaj. Szczerze zachęcam do licytacji!

Pozdrawiam, 
Niesforna

piątek, 9 listopada 2012

Zaczynam tworzyć kartki na święta :)

Dziś szybko, bo zaraz pomykam do pracy :) Zrobiłam wczoraj kartkę bożonarodzeniową wg CardMapki#17. Tak wygląda CardMapka:


A tak wygląda moja interpretacja troszkę zmodyfikowana:



Karteczka miała nie mieć gwiazdek i wstążki na dole, aby była  zgodna z mapką, ale wyglądała tak jakoś pusto. Kartka jest zrobiona z papieru z kolekcji "Ho, ho, ho" Galerii UHK i z papieru, który kupiłam w empiku.

Pozdrawiam,
Niesforna

PS I coś na pobudzenie z rana :) Czyż nie są świetne? :)



czwartek, 8 listopada 2012

Have fun!

Obiecałam Wam, że pokażę moją nową przyjaciółkę :) Nazywa się Czika (tak ją nazwała Nastka, może na cześć Cziki ze 101 dalmatyńczyków?) i jest z nami już prawie 4 tygodnie. Aż wstyd się przyznać, że dopiero teraz zrobiłam jej zdjęcia. Bardzo się w tym czasie zmieniła - urosła i jest już praktycznie trzykrotnie większa, niż kiedy ją przygarnęliśmy.
Czikę znaleźliśmy pod ostrowskim Kauflandem. Podrzucono ją w pudełku, w którym - oprócz niej - znajdowało się jeszcze osiem suczek. To był naprawdę smutny widok... Mam mieszane uczucia w związku z takim podrzucaniem psów w miejsca publiczne, z jednej strony na pewno jest to lepsze rozwiązanie niż utopienie ich, ale z drugiej strony są przecież schroniska (chociaż wydaje mi się, że z kolei pod marketem kręci się więcej osób, więc teoretycznie może też być większa szansa na znalezienie nowego domu dla zwierzaka). Jest to temat z rodzaju tych trudnych i nie wiem szczerze, co o tym myśleć.
A teraz pokażę Wam robione przed chwilą zdjęcia Cziki. Ostrzegam: są fatalnej jakości, lekko rozmazane i niewyraźne, ale Czika jest jeszcze młodym szczeniakiem, który ciągle szaleje. Na zdjęciach widać, że jedynym powodem, dla którego Czika się przez chwilkę nie rusza, są ręce mojego męża, które ją trzymają :)



-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mogę się pochwalić tym, że zrobiłam ostatnio drugie LO :) Mam szczerze mówiąc, zadziwiający jak na studentkę polonistyki, problem z wymyślaniem tytułów LO, ale liczę, że się rozkręcę ;) Tym razem pobawiłam się trochę farbami - podobało mi się, aczkolwiek ta duża plama po prawej stronie miała wyglądać inaczej, ale nie wyszło i jest plama :) Poza tym scrap nie jest już tak płaski jak pierwszy, tylko trochę bardziej przestrzenny (nie widać tego zbytnio na zdjęciach) - uważam to za zmianę na plus. LO stworzyłam na papierze "Me to you. Spring chic", który kupiłam w empiku dawno temu.



A na koniec polecam Wam piosenkę Emeli Sande "Read all about it". Zarówno tekst piosenki, jak i jej wykonanie są przepiękne.


Ściskam,
Niesforna 


Postanowienia listopadowe


Wiem, wiem, listopad mamy już praktycznie od tygodnia, a ja dopiero piszę o postanowieniach. Wydaje mi się jednak, że na plany, zmiany i postanowienia nigdy nie jest za późno, więc tak - dziś piszę o postanowieniach. A tak wyglądają najważniejsze punkty mojej listopadowej listy postanowień/rzeczy do zrobienia:
1. Pisz regularnie na blogu! Tak, tak, który to już raz sobie to obiecuję... Ale może tym razem mój zapał nie okaże się słomiany?
2. Ćwicz regularnie! Zawsze mam ten sam problem: mogę ćwiczyć przez miesiąc, a później wystarczy, żebym była chora lub zabiegana i zaczynam przekładać ćwiczenia. Miałam już okresy, kiedy biegałam przez miesiąc lub ćwiczyłam przez 2 miesiące i potrafiłam to zaprzepaścić, chociażby z powodu kolejnego napadu Pani Depresji. Najśmieszniejsze jest to, że ja najzwyczajniej w świecie po ćwiczeniach czuję się cudownie i lubię ćwiczyć - nie rozumiem więc mojego  wewnętrznego lenia. Ale wierzę, że tym razem dam radę, mam w końcu super trenerkę - Ewę Chodakowską ;)
3. Twórz! Czy trzeba tu coś jeszcze dodawać? Lubię coś robić, działać - czuję się wtedy spełniona. Ale bardzo często w codziennej bieganinie zapominam o tym, żeby znaleźć czas na relaks w twórczym kąciku. Koniec z tym! W najbliższym czasie przewiduję twórczość wszelaką: kartki świąteczne, kuchenkę dla córci, kalendarze, ozdoby choinkowe i wiele, wiele innych rzeczy.
4. Zapoznaj się z Photoshopem (lub innym programem do obróbki zdjęć). Proszę się ze mnie nie śmiać, jeszcze nigdy nie działałam w Photoshopie i mimo że bardzo bym chciała nauczyć się obsługiwać ten program, to nigdy nie potrafiłam się do tego zmotywować. Najwyższa pora to zmienić :)
5. Naucz się szyć na maszynie do szycia. W zasadzie powinnam napisać: zacznij naukę szycia na maszynie, bo dobrze wiem, że w ciągu kilku tygodni nie stanę się mistrzynią krawiectwa ;)
6. Przeczytaj min. 10 lektur z listy lektur na Historię Literatury Polskiej. Na polonistyce -jak powszechnie wiadomo - lektur jest naprawdę dużo. W tym semestrze jestem na etapie pozytywizmu, więc muszę do stycznia łyknąć polską literaturę pozytywistyczną - Prusa, Sienkiewicza, Orzeszkową etc. I o ile zarówno pozytywizm, jak i czytanie bardzo lubię, to nie wiem, czy dam radę przeczytać wszystkie wielkie powieści do końca stycznia. Trzymajcie kciuki!

Jest to bardzo, ale to bardzo okrojona lista moich planów. Chociażby pod hasłem "Twórz!" kryje się z 50 pomysłów na rękodzieło. Ale powoli :) Pewnie zauważyliście, że moim największym problemem jest chyba brak regularności (czyt.: słomiany zapał) i motywacji. Dlatego miesiąc listopad ogłaszam miesiącem walczenia ze słomianym zapałem :) Najwyższy czas!

Trzymajcie się cieplutko,

Niesforna

PS Też macie taki problem z regularnością i wytrwaniem w działaniu?
PS 2 W następnym poście przedstawię Wam moją najnowszą przyjaciółkę :)
PS 3 W nagrodę za to, że wytrwaliście do końca, puszczę Wam piosenkę, której ostatnio często słucham :)