środa, 21 listopada 2012

Nie moje urodziny i najlepszy gwiazdkowy prezent dla mnie :)

Dziwny tytuł, prawda?
Otóż wczoraj mój małż, znany szerszemu gronu jako Lord Thomas, obchodził swoje ostatnie dwudzieste urodziny :) Za rok będzie miał już 3 z przodu. Z tej okazji z Nastką postanowiłyśmy upiec mu tort i zrobić jakiś dobry obiad, żeby chłopak nie narzekał, że o niego nie dbamy ;) (Fakt faktem, dobre obiady robię codziennie, ale ten musiał być jeszcze lepszy ;) Ponieważ małż dostał swój prezent już jakiś czas temu, urodzinowy obiad i tort to było jedyne, na co mógł liczyć :)
Razem z Nastką upiekłyśmy tort chałwowy według tego przepisu. Tort wyszedł przepyszny :) Delikatnie chałwowy, nie przesłodzony - słodycz chałwy doskonale równoważy kwaskowatość wiśni. Cieszy mnie fakt, że kawy w torcie praktycznie nie było czuć, bo kawy nie cierpię. Tort zdecydowanie mogę polecić, chociaż ostrzegam, że przynajmniej dla mnie był trochę ciężkostrawny. Ale chyba tylko dla mnie, ponieważ Tomek zjadł go z trzy razy więcej niż ja i jeszcze mu było mało :) Mimo że w komentarzach przy przepisie były uwagi, że ten tort dzieciom średnio smakuje, Nastka się nim zajadała :) Tak więc ten przepis wskakuje na moją listę tortów godnych uwagi :)


A co z tym prezentem? Otóż żeby zrobić obiad, poszłyśmy z Nastką na spacer do pobliskiego lidla na zakupy. Dawno mnie tam nie było, więc jakież było moje zdziwienie, gdy na jednym z wyprzedażowych stoisk zauważyłam maszynę do szycia SilverCrest, której od kilku tygodni bezskutecznie szukałam w lidlowych gazetkach. Gdy maszyna ta była w gazetkach we wrześniu, nie zwróciłam na nią uwagi z dwóch powodów: a) nie miałam pieniędzy, b) wychodziłam z założenia, że maszyna do szycia z supermarketu raczej nie jest dobrym wyborem. Jednak w październiku, gdy stwierdziłam, że muszę mieć wreszcie własną maszynę i zaczęłam szukać informacji o dobrych i tanich maszynach na różnych forach, okazało się, jak bardzo się myliłam - maszyna z lidla była w zasadzie wszędzie zachwalana. Wtedy postanowiłam, że muszę ją sobie kupić i że będę na nią cierpliwie czekać. Jednak to czekanie - zwłaszcza ostatnio - ciążyło mi coraz bardziej. Wyobraźcie więc sobie moją radość, gdy zobaczyłam maszynę w lidlu. Od razu wykonałam do męża szybki telefon i w drodze powrotnej z pracy Tomek kupił mi mój wymarzony prezent. Jak widzicie, Mikołaj w tym roku odwiedził mnie przedwcześnie, ale radość z prezentu od niego jest olbrzymia :)
Tak więc w urodziny Tomka to ja dostałam świetny prezent :) Hehe, u nas już chyba taka tradycja, że prezenty najczęściej dostajemy przed czasem lub po nim :) Najważniejsze, że są to te wymarzone prezenty :)
A teraz lecę uczyć się szyć :)

Pozdrawiam,
Niesforna

7 komentarzy:

  1. prezent super dostałaś 100 lat dla męża :)

    OdpowiedzUsuń
  2. o jaaaa.... a nie było dwóch maszyn? Też od dawna się na nią czaję ;)

    a tort planowałam robić dokładnie ten sam na urodziny córki w październiku, ale stwierdziłam, że dla niej coś lżejszego, a ten zrobię np. dla męża, po Twojej rekomendacji tym bardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maszyny zostały jeszcze dwie :) A tort przepyszny, więc szczerze go polecam :)

      Usuń
    2. o masz, szkoda, że tak daleko mieszkam ;)

      Usuń
  3. Małż ? takiego skrótu jeszcze nie słyszałam. Ciesze się Twoim szczęściem. Życzę szybkich postępów w nauce !

    PS blog Jewellery Arthis jest już nieaktywny, prosiłabym o usunięcie go z linków.

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny prezent! Ciekawa jestem, czy dostaniesz maszynę już teraz i będziesz szyła jeszcze przed świętami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A o tym będzie już niedługo w poście ;)

      Usuń