niedziela, 30 grudnia 2012

Pokazujemy prezenty! - part 2

Na Święta jednym z prezentów dla Nastki od Mikołaja było filcowe jedzonko. Oczywiście, w moim wykonaniu :) Spędziłam nad tym prezentem wiele wieczorów, wiadomo, musiałam się ukrywać przed Nastką, ale było warto. Radość na jej buzi i zaskoczenie - nie tylko ze strony Nastki, ale całej rodziny - były bardzo duże :) Rodzina oczywiście bardziej zaskoczona faktem, że ja zrobiłam coś TAKIEGO (fajnego ;). Dowiedziałam się nawet, że powinnam robić takie filcaki na sprzedaż. Zresztą większość przekonana była, dopóki Tomek ich nie oświecił, że filcaki były kupione gdzieś :) Zrobiło mi się naprawdę miło wtedy :) A teraz przejdźmy do zdjęć. Dziś pokażę Wam marchewki i banany, czyli jedne z "najulubieńszych" warzyw i owoców Nastki :)



I co o nich myślicie?
Pozdrawiam,
Niesforna

środa, 26 grudnia 2012

Mogę już pokazywać prezenty, więc pokazuję! - part 1

Część prezentów, którymi obdarowaliśmy w tym roku rodzinę i przyjaciół, była zrobiona przeze mnie, a ponieważ już je dostali, mogę je pokazać na blogu :) Na pierwszy rzut idzie prezent dla mojej przyjaciółki, Anety (cmok, cmok) ;) Notes (wymarzony przez Anetę) obiecałam jej już rok temu, ale brak maszyny do szycia skutecznie uniemożliwiał mi spełnienie poczynionej (bezmyślnie ;) obietnicy. Teraz maszynę już mam, to i wymówki się skończyły :) No i stworzyłam: mój pierwszy szyty notes! Tak wygląda w rękach właścicielki:


A tak wygląda, kiedy nikt go nie maca ;) (patrz zdjęcie wyżej)



Okładka miękka, szyta tylko z dżinsu, i postarzane strony. Co o nim myślicie?


wtorek, 25 grudnia 2012

Wesołych Świąt!

Mam dla Was spóźnione, ale bardzo szczere życzenia świąteczne! I jedną z moich ulubionych kolęd (?) :) 

Wesołych Świąt! Pełnych radości i miłości, zdrowych Świąt Bożego Narodzenia!
Abyście w te Święta zatrzymali się na chwilę i zastanowili, co w życiu każdego z nas jest naprawdę ważne!
Abyście docenili swoich najbliższych i obdarowali nie tylko wspaniałymi prezentami,
ale też miłością, akceptacją i wybaczeniem!
Naładujcie tą radosną atmosferą swoje serducha i idźcie tak w Nowy Rok!
Buziaki i najserdeczniejsze uściski :*
Niesforna

PS Czika też życzy wesołych Świąt!





piątek, 14 grudnia 2012

W błękicie... - ponownie kartki

Dziś znowu fatalne zdjęcia, ale te kartki były robione razem z poprzednimi i też od razu zniknęły, więc nie miałam możliwości zrobić lepszych zdjęć.







Wybaczcie, że wpadam tak rzadko i tylko na chwilę, ale sami wiecie jak jest z dzieckiem, studiami i w okresie przedświątecznym :) Mam cichą nadzieję, że już niedługo zarówno liczba obowiązków, jak i mój stan ducha się unormują, i znów będę regularniej pisać. Poza tym przybieram się do zmiany wyglądu bloga, ale o tym na razie cicho sza :)
Zmykam z Nastką do kuchni piec pierniczki, bo to już najwyższy na to czas :)
Pozdrawiam,
Niesforna


piątek, 7 grudnia 2012

Kolejne kartki... i o niedoczasie

Pewnie macie ich już dość, więc szczerze Wam współczuję ;) Zwłaszcza że dziś będą okropne zdjęcia. Zdjęć nie mogłam zrobić w dzień, ponieważ kartki tworzyłam wieczorem, a rano już ich nie było u mnie, więc zdjęcia są robione przy sztucznym świetle. A jak dobrze wiecie, ja jeszcze nie umiem robić dobrych zdjęć przy świetle dnia, a co dopiero mówić o nocy.


Papiery już znacie, a napisy są autorstwa Joli.

Wam też czas mija niepostrzeżenie? Mam wrażenie, że przelatuje on koło mnie, nawet nie wiem kiedy. A ja stoję z boku i ciągle nie nadążam. Czuję się wtedy niesamowicie przytłoczona, ponieważ zwyczajnie nie wyrabiam się ze swoimi obowiązkami i planami. Nie mogę sobie jednak pozwolić na takie przytłoczenie, ponieważ wtedy zaczynam czuć, że nie ogarniam swojego życia, nie jestem w stanie nim kierować, a stąd już prosta droga do poddania się wielomiesięcznej chandrze i poczucia całkowitego braku siły do życia i działania. Już zaczynam zauważać pierwsze znaki, że TO znów powraca. Coraz częściej odczuwam zmęczenie życiem,  smutek bez powodu i chęć zwinięcia się w kłębek i przeleżenia tak całego dnia. Nie mogę na to pozwolić, ponieważ wiem, co to oznacza. Kolejne zmarnowane miesiące życia, ciągły smutek, brak motywacji do działania, zmienne nastroje: od euforii po czarną rozpacz. Nie chcę tego.
Miało być zwyczajnie o niedoczasie, a znowu rozpisałam się nie na temat. Zawsze praktycznie, kiedy mam o czymś napisać, moje myśli lecą w inną stronę i wychodzi coś całkiem innego. Też tak macie?

Niesforna 

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Pierwsze kroki... - sutasz i szycie

Dziś króciutko, ponieważ moje dziecię ma urodziny i jestem właśnie w trakcie robienia tortu :) Chcę pokazać Wam tylko rzeczy, w których stawiam pierwsze kroczki :) Na razie dość nieśmiałe, ale sądzę, że się rozkręcę :) Zarówno szycie, jak i sutasz, spodobały mi się, więc niedługo na pewno podejmę kolejne próby :)
Kolczyki sutaszowe zrobiłam dla mamy :)


A dla Nastki uszyłam woreczki do zabawy. Nie myślałam nawet, że taka zabawka może dać jej tyle radości :)



I to tyle :) Może jeszcze dziś tu zajrzę, jeśli się uda :)

Niesforna

PS Wiem, że dziś wstawiam ciągle uśmiechnięte buźki, ale mam fantastyczny humor - Nastka ma urodziny, jest słodką, zdrową i mądrą 3-latką, a na dworze leży śnieg :) Czegóż chcieć więcej? :)

niedziela, 2 grudnia 2012

Podsumowanie listopada. Witamy grudzień!

To mi dziś w duszy gra :)
Ten post miałam napisać w piątek, a tu już niedziela i dopiero go piszę. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, że ostatnie dni to ciągła gonitwa. Nastka ma jutro 3 urodziny, ale już wczoraj miała imprezę urodzinową dla koleżanek, więc ostatnie 2 dni to ciągłe pieczenie i sprzątanie. Poza tym moja siostra miała wczoraj swoje 15 urodziny, więc w piątek razem piekłyśmy, a wczoraj po imprezie Nastki polecieliśmy na urodziny Basi. To tyle jeśli chodzi o usprawiedliwianie się :)
A teraz podsumujmy moje postanowienia listopadowe:
1. Pisz regularnie na blogu! Wydaje mi się, że to postanowienie udało mi się całkiem nieźle spełnić. Troszkę dałam ciała w ostatnich dniach listopada, ale miesięczny bilans - 9 wpisów - jest całkiem niezły.
2. Ćwicz regularnie. Biję się w piersi i przyznaję, że ani razu nie ćwiczyłam z Chodakowską. Na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć tylko, że często miałam wybór: albo poćwiczę z Chodakowską, albo potworzę coś w swoim kącie. Wybierałam handmade. Ale żeby nie było, że wcale się nie ruszałam: często chodziłam na długie spacery z Cziką, Nastką lub po prostu szłam do pracy. Samochód miałam niesprawny, więc na miasto chodziłam pieszo (mieszkamy na obrzeżach naszej mieściny).
3. Twórz! To postanowienie udało mi się spełnić. Może nie zrobiłam wszystkiego, co zaplanowałam, ale tworzyłam coś prawie codziennie, więc jestem z siebie bardzo zadowolona :)
4. Zapoznaj się z Photoshopem (lub innym programem do obróbki zdjęć). To postanowienie spełniłam tylko w maleńkiej części, ale i tak cieszę się, że wreszcie zaczęłam coś z tym robić.
5. Naucz się szyć na maszynie do szycia. Tu też zaczęłam coś działać. Efekty tego działania pokażę w następnym poście :) Najbardziej cieszę się z faktu, że dostałam własną maszynę do szycia :)
6. Przeczytaj min. 10 lektur na HLP. Tu poległam. Kilka lektur zaczęłam, kilka nawet prawie skończyłam, ale handmade wciągnął mnie tak bardzo, że często wybierałam tworzenie zamiast czytania. Czas niestety mam ograniczony i zawsze coś jest poszkodowanie: albo czytanie, albo ćwiczenie, albo tworzenie. Muszę to jakoś zrównoważyć.

Z czego się cieszę, kiedy myślę o listopadzie?
- Dostałam maszynę do szycia i już coś na niej uszyłam :)
- Zrobiłam trochę kartek świątecznych, z niektórych jesetm naprawdę zadowolona :) Udało mi się parę sprzedać i mam kilka zamówień na kolejne, co napawa mnie dumą :) Uda mi się może zarobić - chociaż częściowo - na kolejne scrapowe zakupy.
- Zrobiłam swój pierwszy sutasz i strasznie mi się to spodobało :) Zresztą wydaje mi się, że jak na pierwszy sutasz wyszło całkiem dobrze :)
- Schudłam! Nie wiem jak, ale zrzuciłam 5 kg :) Teraz biorę się za resztę zbędnych kilogramów :)
- Więcej czasu ostatnio spędzałam w ciekawy sposób z Nastką :) Widzę efekty wprowadzenia pewnych zasad w wychowaniu Nastki :)
- Jest jeszcze mnóstwo innych rzeczy, za które jestem wdzięczna losowi i z których jestem zadowolona.


A teraz czas na grudzień i moje grudniowe plany :)
1. Dalej regularnie prowadzić bloga. Wytrwać przy tym kolejny miesiąc :)
2. Przeczytać na HLP min. 8 lektur. Oby teraz się udało, bo lista jest długa...
3. Tworzyć, czyli znowu wytrwać przy zmianach z poprzedniego miesiąca.
4. Ruszać się! Najlepiej konkretnie ćwicząc z Chodakowską, ale spacery z psem lub Nastką też się liczą ;)
5. Uczyć się szyć i przy okazji zrealizować kilka szyciowych planów :) Np. girlandę do Nastki pokoju lub jedzenie z filcu do zabawy.
6. Prowadzić grudniownik! Bardzo chciałabym mieć taką pamiątkę tegorocznego grudnia.
7. Rozsądnie rozplanować przygotowania świąteczne. Chciałabym w ostatnich dniach przed świętami spokojnie myśleć o pieczeniu, gotowaniu i ozdabianiu domu na święta, a nie biegać ze szczotą i ścierką i pucować dom :)
8. Napisać pracę zaliczeniową z dialektologii. Nie chcę zostawiać tego na styczeń, kiedy mam sesję i dużo nauki.
9. Napisać pracę zaliczeniową z historii Polski. Powody: jak wyżej.
To chyba wszystkie główne postanowienia. Szczegółowych planów, chociażby handmade'owych, nie będę tu zamieszczać, bo zajęłoby to znacznie więcej miejsca ;) Zapowiada się kolejny pracowity miesiąc, ale - o ile mam czas dla Nastki - lubię takie zajęte dni :)

Pozdrawiam,
Niesforna


PS Znacie może jakieś strony z wykrojami na filcowe jedzenie? Chcę zrobić Nastce taki prezent :)